Zaczynając pracę z koniem...
Na pewno nie raz marzyliście o tym, żeby samemu pracować z młodziakiem, od podstaw, by móc samemu go ujeżdżać, a później zdobywać coraz to większe sukcesy.Nie mylicie się- ja też.
Podstawą zrozumienia konia nie jest zmuszanie go do wszystkiego wbrew jego woli, masz mu pokazać, że to ty rządzisz, ale nie chcesz go skrzywdzić. Musisz być stanowczy, ale delikatny. Nie ważny jest wiek konia, tylko jego przyzwyczajenie do człowieka. Jeśli nawiążesz już więź na tyle mocną że koń zacznie ci ufać, zaczynamy pracę na lonży.
Spokojnie, na kantarku, przyzwyczajamy konia do głosu, do komend, do bata, DO NAS. Pokazujemy, że żadnej z tych rzeczy nie należy się bać.
Po kilku, kilkunastu lekcjach, możemy dołączyć ogłowie, pod warunkiem że koń jest do niego przyzwyczajony. Jeśli nie jest, możemy go do tego przyzwyczajać, zakładamy ogłowie na chwilke, po czym zdejmujemy, chwalimy. Powtarzamy do kilku razy dziennie. Jeśli koń jest gotowy, lonżujemy go na ogłowiu.
I znowu mija kilka(NAŚCIE) lekcji, przyzwyczajamy konia do czapraka, siodła (PAMIĘTAJCIE, ŻE POPRĘG ZAPINAMY NA POCZĄTKU BARDZO LEKKO, TYLKO TAK BY SIODŁO ZOSTAŁO NA KONIU!) i zaczynamy lonżowanie z pasem do lonżowania. Następnie z siodłem.
W końcu przychodzi czas na budowanie muskulatury naszego rumaka. Do pasa do lonżowania przypinamy wypinacze (najlepiej pomiędzy nogami) i prowadzimy lekcje z wypinaczami przez dłuższy czas... To dość czasochłonne.
Po zbudowaniu pierwszych mięśni, do siodła doczepiamy jakieś obciążniki (może to być nawet jakiś worek wypełniony piaskiem) i stopniowo zwiększamy gramaturę. Jeśli uważamy że nasz koń jest gotowy, jakiś DOŚWIADCZONY jeździec, może podjąć się pierwszego wsiadania na lonży. Nie długo, na sam stęp, przez kilka kolejnych lekcji. Później dołączamy kłus, galop jest ostatni, nie należy się z nim śpieszyć.
Po lonży, nasz jeździec na ogrodzonym placu, może próbować swoich sił sam.
I tak mijają kolejne miesiące przygotowywania konia do większego wysiłku :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz